Europejski Nakaz Powrotu i centra deportacyjne – rewolucja w polityce migracyjnej UE
Unia Europejska szykuje przełom w egzekwowaniu prawa imigracyjnego – nowe przepisy wprowadzają Europejski Nakaz Powrotu (ERO) oraz możliwość tworzenia centrów deportacyjnych w państwach trzecich. W 2025 roku, według danych Eurostatu, wykryto niemal 720 tys. obywateli państw trzecich przebywających w UE nielegalnie, co oznacza spadek o 21,7% w stosunku do roku poprzedniego. Mimo to aż 491 tys. osób otrzymało nakaz opuszczenia terytorium Unii, a rzeczywiście odesłano jedynie ponad 135 tys. – to wzrost o 20,9% w porównaniu z 2024 rokiem. Nowe rozwiązania mają radykalnie poprawić te statystyki, ale budzą poważne kontrowersje wśród europosłów.
Europejski Nakaz Powrotu – nowe narzędzie w walce z nielegalną migracją
Najważniejszą nowością jest Europejski Nakaz Powrotu (ERO), czyli ustandaryzowany formularz decyzji o powrocie. Jak tłumaczy Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, ma on uniemożliwić „peregrynacje nielegalnych migrantów po Unii Europejskiej i uciekanie przed instytucjami unijnymi”. Dokument będzie zawierał kluczowe elementy decyzji powrotowej, co ułatwi wzajemne uznawanie i wykonywanie takich decyzji między państwami członkowskimi. Na początku stosowanie ERO nie będzie obowiązkowe, ale docelowo ma stać się standardem.
Nowe rozporządzenie nakłada na osoby bez prawa pobytu konkretne obowiązki: muszą opuścić dane państwo członkowskie i współpracować z władzami. Kto się nie podporządkuje, będzie podlegał sankcjom. Co więcej, organy krajowe będą mogły – za zgodą sądu lub organu administracyjnego – przeprowadzać przeszukania osób, ich mieszkań oraz urządzeń elektronicznych, aby przygotować skuteczny powrót.
To prawo ma uniemożliwiać peregrynacje nielegalnych migrantów po Unii Europejskiej i uciekanie przed instytucjami unijnymi.
Michał Wawrykiewicz, europoseł (KO, EPL)
Centra deportacyjne w krajach trzecich – szansa czy ryzyko?
Nowe przepisy dają państwom członkowskim możliwość tworzenia tzw. centrów powrotowych (return hubs) w krajach spoza UE. Mogą one pełnić funkcję miejsc docelowych lub ośrodków transferowych, które ułatwią deportację do kraju pochodzenia. Takie centra powstaną wyłącznie na mocy umowy z państwem trzecim, które przestrzega międzynarodowych standardów praw człowieka i zasad prawa międzynarodowego. Ważne zastrzeżenie: osoby małoletnie bez opieki nie będą objęte tego typu umowami.
Bezwzględnie obowiązuje zasada non-refoulement – nikt nie może zostać odesłany do miejsca, gdzie groziłoby mu naruszenie praw człowieka. Jak podkreśla Michał Wawrykiewicz, „my jako organizacja międzynarodowa przestrzegamy praw człowieka […] i nie możemy pozwolić sobie na to, aby odsyłać nawet nielegalnych migrantów do miejsc, w których standardy ochrony praw człowieka nie są spełniane”.
Regułą, która obowiązuje w tym rozporządzeniu, jest przestrzeganie zasady non-refoulement, czyli każda osoba nielegalnie przebywająca na terenie Unii Europejskiej może być odesłana wyłącznie do miejsca, w którym są zachowane standardy ochrony praw człowieka.
Michał Wawrykiewicz, europoseł (KO, EPL)
Podzielone opinie: skuteczność kontra koszty i opóźnienia
Nowe rozwiązania oceniane są bardzo różnie. Tomasz Buczek, europoseł z Konfederacji, nazywa je „krokiem w dobrą stronę, ale spóźnionym”. Jego zdaniem narzędzia mogą okazać się nieskuteczne ze względu na ogromne koszty i wyzwania logistyczne. Szacuje, że nawet przy dziennym tempie 50 deportacji samolotem, proces wywiezienia wszystkich nielegalnych migrantów zająłby siedem–osiem lat. Ponadto potrzebna jest zgoda państw trzecich, które często są przeciwne readmisji.
Z kolei Anna Bryłka, również europosłanka Konfederacji, uważa, że głosowanie nad rozporządzeniem było jednym z najważniejszych w tej kadencji. Zwraca uwagę, że obecnie jedynie ok. 20% osób z odmową prawa pobytu faktycznie opuszcza UE. Ocenia, że Europejska Partia Ludowa „próbuje się dostosować do naszej narracji”, ale jednocześnie ostrzega, że narzędzia są niewystarczające. Jako przykład podaje działania lewicowego rządu Hiszpanii, który w kwietniu br. ogłosił nadzwyczajną legalizację migrantów – co jej zdaniem ułatwi im rozprzestrzenianie się po Europie.
Obawiam się, że to jest tylko instrument stworzony do tego, aby powiedzieć Europejczykom, że EPL jednak jest przeciwko migracji, a z drugiej strony te trendy są nieodwracalne.
Anna Bryłka, europosłanka (Konfederacja)
Dlaczego to ważne dla naszej lokalnej społeczności? Zmiany w polityce migracyjnej UE bezpośrednio wpływają na bezpieczeństwo i rynek pracy w naszym regionie. Wzrost skuteczności deportacji może ograniczyć nielegalne zatrudnienie, ale też zmniejszyć presję na służby socjalne. Z drugiej strony, tworzenie centrów deportacyjnych poza UE rodzi pytania o ochronę praw człowieka i koszty, które ostatecznie pokryjemy my – podatnicy. W naszym powiecie odnotowuje się coraz więcej przypadków nielegalnej migracji, dlatego te unijne decyzje będą miały realny wpływ na codzienne życie mieszkańców.
Rozporządzenie zostało przegłosowane przez Parlament Europejski na początku czerwca br. i obecnie czeka na formalne zatwierdzenie przez Radę UE. To uzupełnienie paktu migracyjnego, który wszedł w życie w czerwcu. Eksperci ostrzegają, że największym wyzwaniem będzie wynegocjowanie umów z państwami trzecimi oraz zapewnienie finansowania – szacunki kosztów są na razie nieznane. Bez tego nowe przepisy mogą pozostać martwym prawem.
Podstawę artykułu stanowią dane Eurostatu oraz informacje przekazane przez agencję Newseria.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!